Zastanawiałam sie dlaczego ludzie tak odruchowo wzdragają sie przed jesienia. Ja też zawsze bez namysłu mówiłam, że nie lubię jesieni. A gdyby ktos mnie zapytał dlaczego, to bym powieidziała, ze początek jesieni oznacza koniec lata, zbliżanie się wielkiego chłodu i zimy.
Ale kiedy nadchodziła jesien, nagle odkrywałam, że jest piękna. Powietrze tak wspaniale pachnie, slońce jest ciepłe, światło przejrzyste i ogromne, a kurtka z kapturem daje wrażenie przytulności.
I kiedy zaczęłam się zastanawiac skąd w takim razie bierze się ta instynktowna niechęć do jesieni, pomyślałam, że chyba wiem. Jesień to czas zbierania owoców. pojawiają się jabłka, gruszki, śliwki, winogrona, jest masa warzyw - od kabaczków i dyń po brokuły, marchewki i paprykę.
Ale jesień to jest też czas zbierania owoców tego, co zasialiśmy w życiu na wiosnę. I tu leży problem. Bo jesli ktoś niczego nie zasiał, to wie, że niczego nie zbierze. I dlatego ludzie boją się jesieni - bo uświadamia im, że znów nie zrobili niczego nadzwyczajnego. Nie zrealizowali żadnego z tych wielkich planów i marzeń, które towarzyszą im od lat. Znów będą czuli do siebie żal i czekali na następna wiosnę. A wtedy...