Dostałam list o poszukiwaniu sensu w zyciu. Jego autor pisze, że od dawna szuka, próbuje, stara się odnaleźć swoją pasję, ale wciąż zostaje z pustymi rękami. Lata mijają, rówieśnicy mają rodziny i hobby, ktorym poświęcają się wieczorami po pracy, a on nic - ciągle sam, ciągle w drodze, ciągle z poczuciem, że nie znalazł w życiu tego, co jest najważniejsze.
Bo życie dziwne jest. Czasem myślę, że to splot milionów wielkich i malych czynów, słów i mysli, ktore mamy w sobie i ktore robimy, mowimy oraz myslimy w najprzeróżniejszych sytuacjach. Zycie testuje nas w kazdej sekundzie. Odruchowa reakcja na wyciągniętą rękę bezdomnego, slowa wypowiadane w mysli pod adresem kogoś, kogo nie lubimy, jakieś niewinne kłamstwo, złamanie przepisów drogowych, uśmiech w odpowiedzi na czyjąć bezmyślność - każda z tych reakcji świadczy o tym jakim czlowiekiem jestem naprawdę w głębi duszy i to pociąga za sobą konsekwencje i następne zdarzenia, ktore ostatecznie prowadzą mnie do miejsca, w którym własnie znajduję się w zyciu.
Każda sekunda dokądś nas prowadzi. Nie można tu oszukać, zakombinować ani zmusić przyszłości do ułożenia się zgodnie z jakims planem, bo ona ma własny plan, a raczej - mówiąc dokładniej - ten plan jest wynikiem wszystkich drobnych gestów, myśli i słów, jakie robimy, mówimy i myślimy w teraźniejszości.
A ten kto bardzo pragnie odnaleźć sens swojego zycia, pasję, namiętność, która będzie dla niego szczęściem i da mu poczucie spełnienia - zawsze to znajduje. I zwykle znajduje to wtedy, kiedy myśli, że wyczerpał już wszystkie sposoby i miejsca szukania. Zawsze trzeba mieć nadzieję i zawsze trzeba wierzyć w to, że ten kto szuka, znajdzie. A im dłużej trwaja poszukiwania, tym słodsza jest nagroda.