Ciekawe co takiego mam odkryć w Krakowie, że po raz kolejny dostaję zaproszenie, żeby tam pojechać. Jadę więc znów do Krakowa i tym razem zadbałam o to, żeby nie wracać biegiem do uciekającego pociągu. Będę w Krakowie zajęta, choc niestety nie jest to otwarte spotkanie, gdzie moglibyśmy się zobaczyć. Ale pewien efekt tego spotkania do zobaczenia będzie później :)
Co odkryłam w Krakowie - napiszę jak tylko to znajdę.
Tymczasem zostawiam Was z porannym koktajlem sierpniowym:
pół melona
dwie brzoskwinie
kilka winogron (z ktorych wyjęłam pestki)
1 banan
Melona obrać, pokroić na kawałki, pokroić też brzoskwinie i banana - wszystko zmiksować z odrobiną wody, stopniowo dodając do miksera. I pić od razu.

Zielony hipopotam z ogródka Sewe. Na podobnym poziomie abstrakcji co Żółta Łódź Podwodna :)
Środa, 23 sierpnia
Pogoda hinduska, czyli "czasem słońce, czasem deszcz", obwarzanki amerykańskie, bo przypominają mi bajgle z suszonymi pomidorami, którymi zajadałam się na Florydzie, ale gołębie gruchają wciąż po krakowsku :)