Sa takie miejsca na ziemi, gdzie teraz też trwa lato i rekordowa temperatura nie przekracza 10 stopni Celsjusza. Jeżeli ludzie tam mieszkający slyszą w wiadomościach o fali upałów w Europie, to pewnie wzdychają z zazdrością i myślą:
- Ach, zeby tak choć raz było u nas!...
Zimny klimat powoduje, że ludzie zamykają się w domach i we własnych duszach i cierpią. W pewnym malym miasteczku na najdalej na północ wysuniętym skrawku Alaski tego lata w poniedziałek będzie +4 stopnie, chmury i deszcz, a w nocy temperatura spadnie do +1 stopnia. Wyobrażacie sobie takie lato?...
Miasteczko Barrow na Alasce leży 550 km powyżej koła podbiegunowego. Mieszka tam 4500 osób, jest jedna szkoła i własnie powstała pierwsza drużyna futbolu amerykańskiego. Jeszcze przez kilka dni trwają tutaj "białe noce". Potem nadejdą "czarne dni" - między 18 listopada a 24 stycznia slońce w ogóle nie wschodzi.
A najdziwniejsze jest to, co dzieje się na oficjalnej stronie miasteczka Barrow, zobaczcie (z włączonymi glośnikami!):
http://www.kingeider.net/king5.html
Dzisiaj w Świecie według Blondynki będziemy wedrowac po chlodnych okolicach - od Finlandii, przez Syberię po Alaskę.