Odkryłam to po raz pierwszy podczas wchodzenia wulkam Mismi w Peru. Im wyżej się wspinałam, im trudniejsze stawaly się warunki i droga, tym większą czułam radość i siłę. I chociaż czasami brakowało tchu i myślałam, że nie dam rady postawić kolejnego kroku, szłam dalej, i im bardziej pokonywałam własną slabość, tym więcej czułam siły w sobie - i aż w końcu zdobyłam szczyt.
Podobnie było kilka miesięcy później w Himalajach, gdzie weszłam na mój pierwszy sześciotysięcznik.
I wtedy własnie uświadomiłam sobie, że człowiek ma sobie ogromne pokłady siły. A wchodzenie na wierzchołki gór pomaga także pokonywać góry codzienności.

Czas więc ruszać na kolejną wedrówkę w góry. Dzisiaj - Alpy, Tatry i najpiękniejszy szlak trekkingowy w Himalajach - dookoła Annapurny.
W siłowni umysłowej - bardzo górzyste zagadki i filmy National Geographic do wygrania :)
W Himalajach - galeria foto
Na Szczelińcu- galeria foto
W Andach - galeria foto
Ciasto truskawkowo-rodzynkowe