Wychodząc z domu nie dowierzałam wczoraj własnym oczom. Bo przecież jeszcze kilka dni temu mój rewolucyjny szalik odmawiał zapadnięcia w zimowy sen, a rękawiczki dopraszały się spaceru. Wyszłam na dwór, odetchnęłam głęboko i... zdjęłam płaszcz. Po raz pierwszy tej wiosny. Cudowne, wiosenne uczucie. Na chodnikach widziałam panie sprzedające kwiaty w krótkich rękawkach, z twarzami wystawionymi do słońca, w samochodach zrobiło się nagle bardzo luźno - bo kierowcy zrzucili zimowe kurtki i płaszcze, na przystankach autobusów ludzie z uśmiechem spoglądali w niebo.
Wiosna. Nareszcie :)
Po moim podwójnym tropikalnym lecie spędzonym w Afryce, nareszcie przyszła wiosna :)
A razem z wiosną - Elvis Presley, dzisiaj w specjalnym wydaniu Gazety Wyborczej - pierwsza płyta z 25 w serii rock and rolla :)