602
Poniedziałek, 23 grudnia 2002r.
wiat za moim oknem wygląda dzisiaj jak żurek cały zabielony. Wczoraj była mgła, kiedy wieczorem wracałam do domu samochodem, to czułam się jakbym płynęła w chmurach. Od razu przypomniała mi się jakaś mroczna opowieść o Londynie, której autor pisał, że mgła jest tam tak gęsta, że sardynki wychodzą z puszek i pływają w tej mgle w powietrzu nad ulicami.
Wczoraj świąteczne karpie w Warszawie miały taką szansę, ale może lepiej, że z niej nie skorzystały, bo potem przyszedł mróz i zachował się jak ogrodnik z nożycami czyli wszystko ś c i ą ł.
Dziś rano wyjrzałam za okno i pomyślałam:
- Ech wy tam, w Hollywood, co wy wiecie o zimie?...
Każde najmniejsze drzewo i trawka są obleczone w biały szron. Każda dziura w płocie, każdy suchy badyl, który został po jesieni, każda gałą na drzewie śliwkowym, które rośnie pod moim oknem. Każda dachówka w dachu, każdy centymetr kabla wysokiego napięcia, każdy listek na krzaku i każdy okrągły owoc głogu, który rośnie niedaleko wszystko jest ubrane w lśniący biały płaszczyk mrozu, który błyszczy na słońcu i wygląda tak, jakby ktoś niespodziewanie sprowadził do Polski bajkę i kazał jej trwać.
Aż zapomniałam, że to tak ładnie potrafi wyglądać zimą :)
cc4