Witajcie, Olivki!
Wciąż słyszę fale Oceanu Indyjskiego, które uderzały o brzeg kołysząc mnie do snu i budząc o poranku. O siódmej rano było 28 stopni, świeciło słońce, szeleściły długie liście palm.
W ciągu dnia twarze ludzi pokrywały się drobnymi kropelkami potu, bo nie można było się skryć przez wszędobecnym upałem. Nagle po wylądowaniu w Polsce zauważyłam, że ludzie nie chcą się chować przed slońcem, ale wprost przeciwnie - otulając się szalami i kołnierzami ciepłych płaszczy, wystawiają zmarznięte policzki do słońca.
Przywiozłam ze sobą wiosnę - tak jak obiecałam :) A mili celnicy w Kenii przymrużyli oko na to, że wiosna w moim bagażu ważyła 8 kilo ponad dopuszczalny limit.
Witajcie z powrotem :)