W zeszłym roku poproszono mnie, żebym pisała opowieści podróżnicze dla przedszkolaków. Nie tylko o dzieciach w różnych częściach świata, ale także o dziwnych zjawiskach, zwyczajach, zwierzętach. Napisałam dla nich więc opowieść o surykatkach, o dzieciach z jeziora Titicaca, o dziewczynce z Nepalu, która marzy o zdobywaniu szczytów, o krokodylu u dentysty...
Aż nagle przypomniałam sobie o pomyśle, jaki noszę w myślach od kilku lat - napisania książki dla dzieci. Zaproponowałam więc, że zamiast drobnych opowieści stąd i z owąd, zacznę pisac kolejne rozdziały tej książki. I tak się własnie stało. Pierwszy rozdział został już opublikowany w piśmie "Mamy przedszkolaka" - nie znacie go, jesli nie macie dzieci w przedszkolu, bo tylko tam to pismo jest rozprowadzane.
Pierwszy rozdział
A na bis, poranna pocztówka z Wrocławia, pisze Mistle: "Rano kiedy wstałam, mgła całą sobą zakrywała widoki. Popołudniu odkryła przepięknie wymalowany świat. Szadź oblepiłą wszystko, co miała "w zasięgu swoich rąk". Wybrałam się na spacer, żeby obejrzeć te cuda i zrobiłam kilka zdjęć. "