Film pokazuje czasem uproszczoną wersję rzeczywistości, ale dzięki temu łatwiej zrozumieć pewne rzeczy dotyczące życia. 1 stycznia obejrzałam jeszcze raz "Masz wiadomość" z Meg Ryan i Tomem Hanksem - na pewno znacie, opowieść o ytm, że dwoje ludzi zaczyna do siebie anonimowo mailować i zakochują się w sobie - chociaż się nie znają.
Jest tam taka scena, kiedy Meg Ryan siada w kawiarni ze swoim dotychczasowym narzeczonym. On ma niezręczny wyraz twarzy i widac, że chce jej powiedzieć coś ważnego, ale boi się jej reakcji. W końcu mówi:
- Jestes wyjątkową osobą, czuję się zaszczycony, że mogę być z Tobą.
- Och! - odpowiada Meg. - Ja też! Czuję się dokładnie tak samo!
- Ale widzisz, ja...
- Nie kochasz mnie? - domyśla się Meg Ryan.
- Nie - przyznaje jej narzeczony, a ona z radością klaszcze w ręce.
- Ja też cię nie kocham! - mówi ucieszona i z ulgą.
I to jest proste. Ale zdarza się tylko w filmach. Łatwo jest zarzucić komuś "Ty mnie juz nie kochasz", ale nie znam nikogo, kto potrafiłby spojrzeć drugiemu człowiekowi w oczy i uczciwie powiedzieć "już cię nie kocham". Z dwóch powodów: po pierwsze nie chcą zranic tej drugiej osoby, a po drugie boją się, że po wypowiedzeniu tych słów na głos, nagle poczują się inaczej.
Ale ponieważ w filmach pokazuje się uproszczoną wersję rzeczywistości, takie coś jest możliwe. I uczciwe. Czy znacie kogoś, kto potrafił się tak zachować w prawdziwym życiu?