Dzień Wszystkich Świętych
Prawie dokładnie rok temu, we wrześniu 2004 roku podczas podróży po Peru miałam okazję odwiedzić ojca Edmunda Szeligę, polskiego misjonarza, który spędził wiele czasu w puszczy amazońskiej, zaprzyjaźnił się z Indianami i przyniósł światu lekarstwo zwane vilcacora.
Kilka dni temu dowiedziałam się, że o. Szeliga zmarł 3 września tego roku w Limie.
Oto co sam mówił o sobie:
`Zawsze fascynował mnie świat i interesowało to, co znajduje się za horyzontem. Jednak gdy byłem młody, wcale zbyt wiele o tym świecie nie wiedziałem. Szczerze mówiąc, nie miałem o nim zielonego pojęcia. Kiedyś w seminarium duchownym w dniu święta maryjnego ciągnęliśmy losy, kto w jakim języku recytował będzie modlitwę Zdrowaś Mario. Wylosowałem kartkę z keczua. Zdziwiłem się, co to za język. Gdy powiedziano mi, że to mowa dawnych Inków z Peru, nie wiedziałem nawet, gdzie leży ten kraj.`
`Peru stało się dziś moją drugą ojczyzną nie ma w niej regionu, w którym bym nie był i gdzie nie spędziłbym co najmniej kilku tygodni.
Ale ziemia to przede wszystkim ludzie. Powodem moich peregrynacji po tym niezwykłym kraju zawsze byli właśnie oni. Nauczyłem się hiszpańskiego, ale szybko zorientowałem się, że to za mało, żeby dotrzeć do ludzkich serc. A w tym właśnie widziałem główne zadanie misjonarza. Trzeba więc przede wszystkim posługiwać się językiem im najbliższym. Dlatego po hiszpańskim opanowałem język keczua, a następnie narzecza machiguenga i bora. I znajomość tych języków przez wszystkie kolejne lata, gdy z Limy trafiałem do Cuzco, nad Urubambę, do Huanuco czy do Piury okazywała się wielkim błogosławieństwem. Dzięki temu Indianie byli skłonni uznać mnie za jednego z nich.`
`Lata spędzone w dżungli dały z czasem niespodziewane owoce. Prawdziwie przełomowym stał się dla mnie rok 1999. Wtedy, po mojej drugiej w ciągu ostatnich 70 lat wizycie w Polsce, przekonałem się, jak wielkie jest zainteresowanie naturalnymi lekami pochodzenia roślinnego w Europie. Wówczas to zdecydowałem się na poparcie inicjatywy stworzenia w Londynie Centrum Medycyny Andyjskiej. Odtąd rozwój fitoterapii nabrał odpowiedniego rozmachu i vilcacora, manayupa, maca oraz wiele innych peruwiańskich roślin leczniczych powędrowało z Londynu w szeroki świat.`
`(...) Peru odpłaciło mi bezcennym darem, który chcę teraz przekazać moim rodakom. Tym darem są rośliny lecznicze, a Peru jest ich największym naturalnym ogrodem, który dał niegdyś światu chininę, a współcześnie vilcacorę (...)`
Lima, 27 stycznia 2005 r.