Połek, 24 paź
Połek zagadkowy - podczas oprawiania w ramki slajdów z nepalu znalazłam takie oto zdjęcie, jak widzicie obok. Zagadka brzmi: co ono przedstawia?
Odpowiedź dzis wieczorem około 19.00. Nowa galeria fotografii z Nepalu - jutro :)
A poniżej - trzeci fragment mojej nowej książki pt. `W dżungli życia. Poradnik dla dziewczyn i chłopców (oraz niektórych dorosłych):
`Nauczyłam się prowadzić ze sobą dialog, rozmawiać ze sobą tak, jakbym zadawała pytania obcej osobie i dowiadywała się od niej rzeczy, których nie wiedziałam. Zauważyłam, że odpowiedzi zaczyna udzielać dopiero człowiek, przed którym zostanie postawione konkretne pytanie. I dopiero wtedy uruchamia się w nim mechanizm poszukiwania rozwiązania.
Dlatego jeżeli nigdy nie zadałeś sobie na głos żadnego ważnego pytania, to nie mogłeś dostać odpowiedzi. Bo ludzie rzadko pytają samych siebie, nawet jeżeli to co chcą wiedzieć, łączy się bezpośrednio z ich życiem, marzeniami, przyszłością. Być może dzieje się tak dlatego, że nie mają wystarczająco dużo wiary we własne siły. Ale być może brakuje im tej wiary dlatego, że nigdy jej w sobie nie szukali.
Kiedyś poznałam chłopaka, który miał na imię Włodek i był zakonnikiem. Miał dwadzieścia kilka lat, spotkaliśmy się na jakimś obozie czy może na warsztatach Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy... Pewnego wieczoru zostaliśmy sami i Włodek zaczął mi opowiadać o swoim życiu, o tym że nigdy nie był sobą, że zawsze robił to, co przewidzieli dla niego rodzice. Był moim rówieśnikiem, ale dzielił nas ogromny kosmos doświadczeń i przeszłości. Pamiętam, że pochodził ze wsi gdzieś w górach, miał duże, twarde, kwadratowe ręce, którymi niezgrabnie odgarniał jasne włosy z czoła. Długo rozmawialiśmy. Nie mogłam uwierzyć w to, że nie miał w życiu żadnego wyboru i że nigdy się nie zbuntował. Zaczęłam go przekonywać, że to nie jest dobra droga, że nie powinien robić tego, do czego nie czuje powołania, że powinien znaleźć w życiu jakąś drogę dla siebie, coś, czemu będzie pragnął się poświęcić.
Ale on smutno kręcił głową i mówił, że teraz jest już za póno.
- Jak może być za późno?!... - pytałam. - Jak możesz świadomie decydować się na to, że do końca życia będziesz robił coś, czego nie chcesz robić?!
- Teraz już nie mogę zawieść ich zaufania - powiedział w końcu.
Myślę, że się bał.
Po kilku godzinach powiedział mi też, że nigdy w życiu nie chodził z żadną dziewczyną. Nigdy nikogo nie pocałował i nigdy...
Wstrzymałam oddech.
A on nieśmiało zapytał czy mógłby mnie potrzymać za rękę, bo nigdy nie trzymał za rękę żadnej dziewczyny, a zawsze o tym marzył.
Podałam mu rękę, a on wziął ją między swoje wielkie dłonie i delikatnie dotknął. I siedzieliśmy tak jeszcze przez jakiś czas w milczeniu.
Nigdy więcej go nie spotkałam. Tak jak innych osób, o których nagle sobie przypominam pisząc tę książkę. Czasem mam wrażenie, że każda rzecz, którą człowiek robi w życiu, każda myśl i każde zdarzenie wywołuje ciąg dalszy i jest ogniwem w długim łańcuchu, który kołysze się na wietrze historii. I często takie małe elementy, które wydają się mało znaczącymi epizodami, zaczynają obrastać w słowa, myśli i wydarzenia, czasem po wielu latach wracają i dopiero wtedy widać, że pełniły rolę ródła lub przeznaczenia, które przyprowadziło nas aż tutaj, do tego momentu w teraniejszości.
Nigdy nie wiadomo jakiego znaczenia może nabrać jakaś sprawa lub rzecz, dlatego każdą warto jest robić dobrze i z pełnym zaangażowaniem.
Kiedy rozmawiałam z Włodkiem, stałam się nagle dla niego Mędrcem, który udziela odpowiedzi na trudne pytania. Pytał o to, co ma robić dalej, mówił mi jak się czuje, czego się boi, z czym jest mu trudno.
A ja uruchomiłam w sobie wszystkie myśli, cały umysł, żeby zrozumieć jego sytuację i życie i próbować mu pomóc, podpowiedzieć, doradzić. Przez wiele godzin słuchałam, wyjaśniałam, tłumaczyłam, namawiałam. Bardzo zależało mi na tym, że w końcu odnalazł szczęście.
To dziwne, ale nigdy nie włożyłam tyle samo wysiłku w znalezienie odpowiedzi na pytania dotyczące mojego własnego życia. Nigdy nie opowiedziałam samej sobie jak się czuję, co mi przeszkadza, co mnie boli, czego się boję, czego pragnę. Próbowałam je kierować do różnych ludzi, tak jak pisałam wcześniej: do księży, do nauczycieli, rodziców, przyjaciół. Ale nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Bo nikomu tak naprawdę nie zależało na tym, żeby mnie zrozumieć. A ja wolałam prosić o pomoc innych ludzi zamiast włożyć trochę wysiłku w to, żeby samej poszukać prawdy. W sobie.
Każdy z nas jest Mędrcem, który zna odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące własnego życia. Ale rzadko kto zadaje sobie pytania, żeby się tego dowiedzieć. I tylko dlatego jest zagubiony. Nie dlatego, że brak mu odpowiedzi, ale dlatego, że brak mu pytań. Bo odpowiedzi nosi w sobie.`