Wtorek, 30 sierp
Wczoraj przez chwilę byłam w Brazylii. Po południu, kiedy skwar był największy, pojechałam rowerem kupić troche owoców. Na jednym ze stoisk na targowisku sprzedawano ananasy po złotówce za sztukę. Były nie tylko prawdziwymi ananasami przybyłymi z Ameryki Łacińskiej, ale w dodatku tak samo słodkimi, soczystymi i dojrzałymi! Aż żal, że kupiłam tylko pięć :))
Wracając z Brazylii zostałam przeniesiona do Polski, gdzie nagle zobaczyłam drobne żółte liście na jezdni i kolczaste kasztany zwieszające się z drzew. A potem jeszcze przyszły korale od Sewe:
`Miesiąc wrzosów już czeka za progiem. Żołędzie, choć jeszcze zielone, już zaczynają spadać z drzew. Słońce ciepło spogląda, lecz noce coraz chłodniejsze. Jarzębiny, jakby tego oczekiwały, założyły czerwone korale i migoczą wesoło. Popatrzeć na nie przyjemnie podczas niedzielnego spaceru. Pstryk... oto one. Dla dla Olivek, razem z serdecznymi pozdrowieniami, i przeprosinami, za to, że nie mam czasu do Was na Poletko zajrzeć ostatnio... Sewe`