Wtorek, 5 lipca
Poszłam wczoraj do małej piekarni przy targowisku, żeby kupić najbardziej razowy chleb. Za ladą stało dwóch młodych panów: jeden sprzedawca, a drugi obserwator. Pokazałam ile centymetrów chleba chcę kupić, sprzedawca zająć się krojeniem, ważeniem i pakowaniem, a ten drugi patrzył na mnie, przyglądał się z uwagą, aż wreszcie powiedział:
- Ale se pani wzora na skórę rzuciła!
Zaczęłam się śmiać tak mocno, że nie mogłam niczego powiedzieć, a on dodał:
- Widzę, że on dość glistujący jest! I może syczy!
Śmiałam się wciąż płacąc za chleb i wychodząc ze sklepu i starając się zapisać w pamięci nowy polski język:
`zrobić tatuaż` = `rzucić se wzora na skórę` :))