Połek, 4 lipca
Amerykanie wystrzelili pocisk z satelity, który miał uderzyć w komete, żeby kawałek z niej odłupać i przywieźć na ziemię. Zrobili to pewnie dla uczczenia swojego narodowego święta - trochę tak jak się stało z ogłoszeniem zdobycia szczytu Mount Everestu przez Edmunda Hillary'ego - wiadomośc przytrzymano w tajemnicy przez kilka dni, żeby móc ją ogłosić światu w przeddzień koronacji królowej Elżbiety.
Musi byc coś z prawdy w opowieściach o E.T., Alfie, latających spodkach i pozaziemskiej inteligencji. Byc może świat kosmitów istnieje równolegle do naszego, z czego tylko oni zdają sobie sprawę i moga nas obserwowac, a my nie.
Ten ukradziony z kosmosu kawałek komety ma też przynieśc informacje o nieznanych wcześniej formach życia. Na pewno są.