Czwartek, 30 czerwca
Siedziałam w łodce na podziemnej rzece w oparach arsenu, z którego robi się arszenik. Potem popłynęlismy w głąb podziemnego korytarza, a kiedy rzeka zrobiła się zbyt płytka, żeby utrzymac łód, zeszliśmy do wody i szliśmy w niej jeszcze przez jakiś czas - aż za trzy zawalone chodniki i do małej komory, gdzie mieliśmy czekać na Zdobywców. Kiedy zgasły światła, zapadła klasyczna amazońska ciemność - nieprzenikniona, czarna jak aksamit, głęboka jak studnia. I do tego idealna cisza - w której było tylko słychac pojedyncze krople wody kapiące ze szczytu korytarza na wilgotne skały. Było zimno, wilgotno, ciemno i cicho. Niewiele jest takich miejsc.
Przedostanie się przez Kopalnię Złota do tego jednego korytarza i do tej komory, gdzie ukryliśmy klucz, było jednym z zadań Zdobywców.
Ale i dla mnie Kopalnia Złota i Arsenu w Złotym Stoku niedaleko Kłodzka była odkryciem.
Wznawiam niniejszym codzienne wpisy do Dziennika :)))) Witajcie z powrotem, Olivki :)))