Poniedziałek, 2 grudnia 2002r.
Odważnych mężczyzn nie ma wielu na świecie. Wiem to, bo kilku facetów widziałam w sytuacjach podbramkowych i zachowywali się wtedy jak księżniczki.
A propos sytuacji podbramkowych - to właśnie większość mężczyzn nabiera przekonania, że są strasznie odważni, bo oglądają w telewizorze jak ktoś inny łamie sobie rękę albo tłucze kolano na boisku piłkarskim. Tak im mocno kibicują, że aż im się zaczyna wydawać, że to oni sami grają i zwyciężają.
Wczoraj spotkałam mężczyznę odważnego - w TVP3, gdzie zaproszono mnie do udzielenia krótkiego wywiadu na temat moich podróży po Ameryce Południowej i moich książek. Przyszłam, a w kieszeni w spodniach miałam schowane małe pudełko z pieczonymi mrówkami.
Wybija 15:52, pan prowadzący jest ubrany w elegancki garnitur, rozmowa idzie na żywo, kamera start, krótkie przywitanie, pierwsze pytanie o to dlaczego jeżdżę do Ameryki Południowej, drugie pytanie o książki, trzecie pytanie:
- Podczas takiej podróży po dżungli zdarzają się pewnie różne sytuacje szokujące, niespodziewane?
- Owszem - odpowiadam. - Na przykład na obiad dostaję pieczone mrówki. Jadł pan kiedyś mrówki?
- Nie, nie jadłem - śmieje się pan prowadzący.
- A chciałby pan? - pytam i wyjmuje mrówkę z kieszeni. - Prawdziwa amazońska mrówka, którą sama piekłam nad ogniem.
Mrówka jest brązowa, gruba i ma z pięć centymetrów długości. Na ten widok większość ludzi blednie i mówi coś w rodzaju:
- Bardzo chętnie, ale teraz zupełnie nie jestem głodny!
Przy stoliku zapadło milczenie. Pan chwycił mrówkę w palce, pokazał ją do kamery, rzucił mi jedno ostatnie spojrzenie, po czym zjadł!
- Dobre? - zapytałam.
- Gdybym nie wiedział, że to mrówka, powiedziałbym, że to kawałek czipsa.
- Smak lekko słony, bekonowy? - upewniłam się.
- Tak! Lekko słony, bekonowy.
- Dobre?
- Dobre!
- To może jeszcze jedną, na deser!
Drugiej już nie chciał. Ale przyznacie, że mężczyzna był odważny - zjeść mrówkę na wizji w programie na żywo - rzadko kto by się na to zdobył.
Właściwie pamiętam tylko jednego mężczyznę, który wykazał sie podobną odwagą - w programie na żywo, ale w radiu - Tomek Miara w Radiu Zet zjadł mrówkę i też mu smakowało.