onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Życie na świecie

Piątek, 20 maja

  Wczoraj po raz pierwszy od powrotu z Ameryki Łacińskiej miałam okazję spokojnie usiąść i włączyć telewizor. Akurat były wiadomości. Siedziałam i coraz bardziej kuliłam się w sobie aż wreszcie wyłączyłam. Wytrzymałam osiem minut. Z telewizora płynęła rzeka walki o władzę, wzajemnych oskarżeń, propagandowych wypowiedzi, ogólnej niemocy, bezradności, wielkich ambicji i małych czynów.

  Nie wiem dlaczego w dzisiejszym światłym świecie wciąż istnieją i są tolerowane takie rzeczy, jak pozamerytoryczna i nieuczciwa walka o władzę, chęć bogactwa i sławy za wszelką cenę. To dziwne, że nie skonstruowano przyrządów, które w prosty, jasny i szybki sposób weryfikowałyby kandydatów na przywódców wszystkich szczebli władzy - od szefów biur i urzędów, aż po prezydentów miast i państw.

  Życie na świecie byłoby takie proste i takie szczęsliwe, gdyby rządzili nami mądrzy, światli i uczciwi ludzie!

  Jakie to dziwne, że tak nie jest.

  A konwalie znów tak pachną!... 
  ...I te pierwsze truskawki!...

* * *


  Z ostatniej chwili: 

  "Spragniony smok Error"

Smok Error dzwoni z oddali,
Bo ogień w gardle go pali,
Admina uprzejmie pyta,
Czy mógłby w Poletku zawitać.

Na chwilkę, smok się tłumaczy,
Bo żar mnie spali inaczej,
Do budki z lodami podejdę,
Rozrabiać wcale nie będę

Gardło jak wulkan gorące,
Chyba się zaraz wykończę,
Grypa mnie smocza pobiera,
Okropnie się czuję teraz.

Admin milczał przez chwilę,
Wszak szkód smok zrobił już tyle,
Że trochę mu nie dowierza
(dwa razy ganiał już zwierza!).

Olivki więc o to zapytał,
Czy smok może do nich zawitać.
Czy może ugasić swój żar,
By gardło zdrowe już miał.

Szamanka na to odparła,
Że strasznie mieć bóle jest gardła.
Olivki to potwierdziły,
Do prośby się przychyliły.

Smok Error lody zajadał
A przy tym cały czas gadał,
Więc lody mu ciekły po łapie
(Bo rozpuszczony lód kapie)

Więc lody zjadł wszystkie z budki,
Choć zapas ich nie był malutki,
Widać w sam raz dla smoka,
Bo lodów nie spuszczał z oka.

Po czym Olivkom pomachał,
I chociaż przez chwilę się wahał,
Odszedł ogonem kiwając,
Bo gardło już go nie bolało.

19.05.05
Sewe - Oliveczkom

Powrót