Niedziela, 1 grudnia 2002r.
Jakiś matołek rozjechał mi Księgę Gości, więc jest chwilowo nieczynna.
Afryka!...
Wczoraj w Warszawie przez cały dzień padał mokry, lepki śnieg i od razu przypomniały mi się wszystkie powody, dla których nie lubię zimy.
Potem na chwilę się pogodziłam z tym, że pada, że jest zimno i ciemno, i wyszłam do sklepu po zakupy. Mrozu nie było, śnieg sypał, na ulicy i na chodniku zrobiło się błoto, ale ja szłam ostrożnie, przeskakując przez kałuże i wypatrując w ciemności większych pokładów błota, a potem stanęłam na skraju chodnika, rozejrzałam się w lewo i w prawo - droga czysta - i wdepnęłam w sam środek kałuży, która biegła wzdłuż krawężnika i miała 20 centymetrów głębokości. Lodowata woda wlała mi się do buta. Zdaje się, że to ta sama wyrwa w jezdni, która latem urywa zawieszenie. Zimą zamienia się w studnię.
To dlatego właśnie dzisiaj w "Świecie według Blondynki" jedziemy do Afryki. Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości?...
A dzisiaj rano park, obok którego przejeżdżałam, wyglądał jak święty. Cały biały i czysty.
Chyba ja sama zaczynam mieć wątpliwości :)