Sroda, 9 marz
W poniedziałek w warszawie szalała śnieżyca. Przez cały dzień sypał gęsty snieg, parkingi, ulice i chodniki były zasypane, z trudem więc znalazłam fragment jezdni przy krawężniku, gdzie mogłam na godzine zostawić samochód.
Kiedy wróciłam ze spotkania, samochód stał ukryty pod sniegiem. Wyjęłam miotełkę i skrobak i przystąpiłam do czyszczenia - a snieg nie przestawał padac. I nagle, gdy zbierałam oblodzony snieg z przedniej szyby, na ziemie spadła jakas mokra karteczka. Obejrzałam ją z bliska - i zastanowił mnie żółto-czerwony pasek, kojarzący się z... Mandat!!
No tak, najwidoczniej w tym miejscu nie można parkowac, ale ponieważ tak sypał snieg, to nie widać było przecież ani żadnego znaku drogowego, ani gdzie sie kończy chodnik, a zaczyna jezdnia.
Na mokrym i rozpadającym się mandacie odszyfrowałam, że mam się stawić w ciągu 7 dni na ul. Bartłomieja. Wiecie gdzie to jest?... Na granicy Mokotowa z Ursynowem. Zapakowałam mokry mandat w kawałek folii i wczoraj pojechałam na wezwanie.
Pani strażniczka przy biurku obejrzała mandat, spisała dane i oświadczyła:
- Za parkowanie w strefie znaku kodeks przewiduje 100 złotych kary i jeden punkt karny.
- Rozumiem - powiedziałam. - Chciałabym jednak zwrócić pani uwagę na okoliczności - przecież sama pani wie jaka była wczoraj pogoda, śnieżyca i zawieja od rana.
- Za parkowanie w strefie znaku kodeks przewiduje 100 złotych kary i jeden punkt karny - odpowiedziała pani strażniczka.
- Zgoda - powiedziałam. - Ja też uważam, że znaków drogowych należy przestrzegać - ale to jest możliwe tylko wtedy, kiedy znaki drogowe są widoczne. We wczorjaszej snieżycy nie było widać żadnych znaków, które też zostały oklejone mokrym sniegiem.
- Rozumiem, że to jest pani linia obrona - odrzekła strażniczka. - Ale za parkowanie w strefie znaku kodeks przewiduje 100 złotych kary i jeden punkt karny.
- To nie jest moja `linia obrony` - powiedziałam. - To jest logiczny fakt. Prosze się zastanowić czy miałam szansę zobaczyć znak drogowy, którego nie było widać. Proszę Panią tylko o rozważenie okoliczności zdarzenia.
- Za parkowanie w strefie znaku kodeks przewiduje 100 złotych kary i jeden punkt karny - odpowiedziała strażniczka. - Ale w zaistniałych okolicznościach poprzestanę na pouczeniu. Prosze na przyszłośc stosować się do znaków drogowych.