Piątek, 4 marz
Jechałam wczoraj póznym popołudniem przez Warszawę - wśród setek samochodów stałam w korku na wiadukcie i patrzyłam jak żółty dzwig w samym centrum miasta obraca się wokół swojej osi i błyska w słońcu... Potem zawraca, znów się okręca, a jednocześnie z ruchem okrężnym wykoinuje też ruch posuwisty wzdłuż ramienia trzymającego ciężar, znów wpada w promienie slońca i rozsyła je dalej na całe miasto i na twarze kierowców siedzących w swoich samochodach rzedami unieruchomionymi na trzypasmowej ulicy...
I spojrzałam dalej poza te dwigi - na wyzywająco zaprojektowane wieżowce, szczególnie na jeden mój ulubiony, który wygląda tak, jakby został obcięty przez wielki nóż i strzela w niebo jak kosmiczny statek.
Być może ja widzę w Warszawie coś, czego nie mogą dostrzec ludzie, którzy tutaj się urodzili i narzekają, że to jest brzydkie miasto. Bo moim zdaniem Warszawa jest porywająco piękna!
Nad żółtymi dwigami w promieniach zachodzącego słońca i wśród stalowo-błękitnych wieżowców latały wczoraj stada białych mew...
Kalendarz Oliwkowy:
KASIA Z WROCŁAWIA - Urodziny