36b Piątek, 28 sty
W Australii co roku o tej porze płonie busz. Kiedyś myślałam, że to sprawa podobna do polskich pożarów latem, kiedy las jest bardzo suchy i wystarczy jeden niedopałek, żeby wybuchł wielki ogień.
Ale rzeczywistość australijska jest bardzo zakręcona. Busz płonie - bo CHCE. Niektóre rośliny mają w sobie tyle olejków, że ulegają samozapłonowi, po prostu stają w płomieniach. W dodatku niektóre rośliny mogą się rozsiewać dopiero pod wpływem bardzo wysokiej temperatury - czyli w ogniu.
I jeszcze w dodatku po pożarach przylatują papugi i zjadają zwęglone drewno - i poprawiają sobie w ten sposób układ trawienny.
Busz płonie co roku, ale życie toczy się normalnie. W środę w Australii odbył się konkurs w rzucie tuńczykiem :)))