Czwartek, 27 sty
Rozmawiałam wczoraj ze znajomą,ktora powiedziała mi zastanawiającą rzecz. Podobno w poniedziałek lub we wtorek wydarzył się najgorszy dzień w roku. Obliczyli to angielscy naukowcy - że średnio biorąc pod uwagę ostatnie tygodnie i ich wydarzenia, więta, Nowy Rok, czas trwania zimy, odległość do wiosny, wytrzymałość ludzkiego organizmu oraz zawiłości ludzkiej psychiki - kiedy to wszystko podsumowali, wyszło im, że przełomowo trudny dzień nastąpił w miniony poniedziałek.
Nie wiadomo jednak, czy badania były robione w Wielkiej Brytanii, czy może w Australii - bo tak by mi wynikało z zachowan ludzi w Polsce, że najgorszy dzien był nie w poniedziałek, ale we wtorek.
A nawet w środę.
Ale wiecie co to znaczy?...
To znaczy, że najturdniejszy dzien jest JUŻ ZA NAMI, a my teraz - prostą drogą mkniemy ku wiośnie, radości i szczęściu :)))
P.S. naukowe od Michała:
"Psycholog dr Cliff Arnalls z Uniwersytetu w Cardiff opracował wzór, z którego wynika, że 24 stycznia to dzień najbardziej dołujący ze wszystkich.
Naukowiec wziął pod uwagę szereg czynników, które najbardziej mogą zrujnować nam nastrój właśnie tego dnia.
Dr Arnalls za nasze złe samopoczucie obwinia fatalną pogodę, rosnące długi, czas, jaki upłynął już od świąt i niedotrzymane noworoczne postanowienia. Do tego dochodzi brak motywacji do dalszego działania.
Po dodaniu tych wszystkich czynników okazało się, że suma przygnębienia jest największa właśnie 24 stycznia."
Ale to już ZA NAMI!... :))))