onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Anioł wczoraj padł na grypę.

Sobota, 23 listopada 2002

  Anioł wczoraj padł na grypę. Od kilku lat widzę, że objawy grypy są z roku na rok coraz bardziej niegrypowe: najpierw człowiek czuje się jakiś trochę dziwnie zmęczony, boli głowa, myśli, że dostał niestrawności, boli brzuch, a potem buch! Jednego dnia przychodzi gorączka, ból gardła, kaszel i katar i życie trzeba na kilka dni zawiesić na kołku.

  Grypa zrobiła się podstępna.

  Anioł ostrzega: jeżeli czujecie, że dzieje się z wami coś dziwnego, jakieś zachwianie równowagi, zmęczenie, ciężar gdzieś w środku – to znaczy, że zbliża się do Was armia grypowa i lepiej od razu uzbroić się w jakieś lekarstwo.   

  A skoro o skrzydlatych istotach mowa:
 
  Nie wiem dlaczego wydawało mi się, że kiedy usłyszałam zdanie: "Ptaki odleciały do ciepłych krajów", to mi się zdawało, że  w s z y s t k i e  ptaki odleciały.

  No, oczywiście z wyjątkiem wron, które muszą w zimie siedzieć na pustych polach i krakać na smutno. I z wyjątkiem gilów oraz sikorek, które występują w zimie po to, żeby dzieci mogły uczyć się o nich w szkole. I może też z wyjątkiem sępów. Chociaż właściwie to jest gatunek występujący w Polsce stale, szczególnie na wyprzedażach. Oraz w restauracjach na proszonych obiadach. Sępów łatwo rozpoznać po tym, że zawsze zapominają o zabraniu swojej karty kredytowej oraz reszty portfela, co okazuje się dopiero w momencie płacenia rachunku.

  Mniejsza z tym. 

  Wydawało mi się, że ptaki  o d l e c i a ł y  i naiwnie zaparkowałam samochód pod drzewem.
  O rety!

  To drzewo było chyba wyznaczone na wychodek dla wszystkich ptaków z okolicy! Kiedy wróciłam do samochodu po kilku godzinach, był już nie czerwony, ale łaciaty! Odniosłam też dziwne wrażenie, że ktoś rozegrał na moim samochodzie wojnę strzelając kupami do celu. No, może słowo "strzelając" nie jest tu najlepsze. Może raczej "spadając" do celu.
 
  Wsiadłam do środka chwytając za kupę na klamce. Zapaliłam silnik, włączyłam światła, spojrzałam do tyłu i zobaczyłam ciemność. Mimo że na dworze świeciło słońce. Nie włączyłam tylniej wycieraczki w obawie, że jak rozmaże mi to wszystko, co zostało narobione na tylną szybę, to w ogóle nie zobaczę nic.
 
  Wycofałam samochód, włączyłam się do ruchu i wtedy zauważyłam, że placki na przedniej szybie mam rozmieszczone dokładnie na wysokości oczu.
I nigdzie w pobliżu oczywiście nie było stacji benzynowej.

  Dlaczego akurat ja?...
  Dlaczego nie samochód stojący pod drzewem obok?...
  Czy na moim samochodzie jest gdzieś jakiś tajemny znak, że to jest samochód Blondynki?...

Powrót