Poniedziałek, 22 lis
Dobrze mi było, gorąco :))) W dżungli jak zwykle panował wilgotny, oblepiający upał, w którym z rozkoszą po wilgotnej od rosy trawie ślizgały się dżunglowe karaluchy i patyczaki.
W Andach w czasie dnia, kiedy świeciło słońce, też robiło się przyjemnie gorąco.
W Bogocie przez cały rok temperatura utrzymuje się w średniej wiosennej, czyli ma ok. 20 stopni.
Potem wsiadłam do samolotu. W Paryżu niebo było wciąż błękitne, ale kiedy dolecielismy dalej na wschód Europy, dookoła rozpostarło sie mleko i w końcu wylądowałam w mronie ośnieżonej Warszawie.
Wczoraj jeszcze włożyłam jesienną kurtkę i cienkie rękawiczki, marznąc przy tym niesłychanie, teraz muszę czym prędzej odnaleć zimowy strój i zmienic opony na zimowe :)))) A święta już za miesiąc?... :)))