2b3
Wtorek, 2 lis
Lubię takie bajkowo nierealne dni jak wczoraj, kiedy drzewa chowają sie we mgle, słychać już wrony, które przyleciały na zimę do Polski, i wyobrażam sobie, że jeśli ktos długo mieszka w tropikach, to może zacząć tęsknić za ich krakaniem.
Lubię nawet ten chłód, który przenika przez skórę, bo jest świeży i zapowiada nadejście grudni, styczniów i lutych, po ktorych ziemia wemie głęboki oddech i zacznie się pomału odwracać w stronę wiosny...
I lubię takie dni jak dzisiaj, kiedy wrony kraczą pod błękitnym niebem, a bociany już dawno odleciały do Afryki :)))
fac