4c3
Czwartek, 28 pa
Jakie dziwne nastały dni paziowe. wstaję rano - niebo białe jak mleko, a na jego tle potrząsane wiatrem drzewa. Czułam, że znów nadchodzi jakieś wielkie przemeblowanie w świecie i w życiu. Potem, kiedy szłam chodnikiem, nagle kilka metrów przed sobą zobaczyłam potężnego mężczyznę w czarnym, powiewającym płaszczu, czarnych spodniach, czarnych butach - i w kapeluszu góralskim na głowie.
Kilka minut póniej kobieta z siatką zatrzymała się pod drzewem, które nagle właśnie w tym momencie zaczęło zrzucac z siebie żółte liście - spadły prawie wszystkie, podrzucane łagodnymi podmuchami wiatru. A kobieta stała pod liściowym prysznicem i pewnie nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że to liście spadają dookoła niej i że jest to jedyne drzewo w okolicy, które właśnie w tym momencie postanowiło pozbyć się wszystkich liści.
A potem weszłam na chodnik, który wyglądał jak żółty miękki dywan w korytarzu złotych drzew, spomiędzy których nie było widac nieba ani reszty ulicy.
To brzmi jak sen, prawda?
Ale to prawda - bo wczoraj był taki dziwny paziowy czas :))))
fee