|
1804
Wszystko zaczęło się przypadkowo. Z ciekawości pojechałem w kwietniu ( tak mi się wydaje, że to kwiecień) do Warszawy zobaczyć Szamankę na pokazie slajdów. Bardzo sympatyczna i miła osoba i każdy z nas o tym dobrze wie, dlatego uważam, że nie muszę pisać.
Niektórzy może zarażą się pasją podróży od Szamanki, jak nie teraz być może w przyszłości.
Inni posiadają taką pasję i nie potrzebują słuchać, jeżdzą po świecie i zwiedzają.
Jeszcze inni nie jeżdżą, ale troszkę ich interesuje i ciekawi świat, może w przyszłości wybiorą się w podróż swojego życia.
A jeszcze inni nie interesują się niczym, nie żal mi tych osób. I tak mógłbym pisać w nieskończoność o innych.
Tak najlepiej oni, a ja?
To wspaniałe znaleć się w Oliwkowie, poznać osoby na tej stronie, choć nie jest ważne dla mnie kim są w rzeczywistości. Najważniejsze, że jesteście wspaniałymi przyjaciółmi. Zawsze znajdzie się Ktoś kto podtrzyma na duchu w trudnych chwilach, pocieszy, coś miłego napisze.
Każdego z nas chwila słabości dopada. Nikt nie jest zawsze silny i mocny, czasami ma się chwile słabości, gdy myślimy o starych sprawach leżących nam na sercu. Ja miałem ich zdecydowanie za dużo, koniec trzeba z takimi słabostkami zerwać, bo to może być grone, gdy nasili się z podwójną siłą zawał gwarantowany.
Samemu nad sobą trzeba pracować, a rozwiązania same przyjdą.
Czasami nie we właściwym czasie i miejscu same przychodzą, na pewno wszyscy o tym wiedzą, tylko jakoś nie przywiązujemy do tego uwagi, co ktoś do nas mówił. Potem zapominamy.
TITICACA to jezioro na granicy Peru i Boliwii, rano jeszcze tego nie wiedziałem ( może nie chciałem wiedzieć ), niesamowicie wielkie 230 km długości i 97 km szerokości, 304 m głębokości. Teraz wiem, znalazłem to w czytelni w czasopiśmie Voyage ( dorośli wolą liczby ) i nie tylko to, ale felietony pani Beaty także:)) Cieszyłem się, bo to dało mi satysfakcję.
Zrozumiałem, jak mało interesuje się pewnymi sprawami i czytam. Rano jezioro TITICACA wyobrażałem sobie jako jeziorko nasze, polskie (na zdjęciu nie widać).
Rodzina indiańska normalną rodziną.
O warunkach życiowych Indian nie myślałem wogóle, bo nie da się tego wyobrazić. Dopiero gdy, natrafiłem na artykuł TITICACA, uzmysłowiłem sobie pewną rzecz, jaki ja głupi jestem. To chyba jedyna dobra myśl, która przyszła mi do głowy w życiu.
Dzisiejsze zdjęcie jest szczególnym zdjęciem dla mnie, zapamiętam TITICACE o wiele lepiej niż inne zdjęcia (jestem wzrokowcem, pewnie jak większość z Was).
Zdjęcia Szamanki i nie tylko pozwalają zobaczyć, nieznane miejsca, gdzie jeszcze wszystko nie zostało zniszczone przez ludzi. wiat Indian wygląda pięknie, a wszystkie zdjęcia które oglądałem bledną w moich oczach. A jeszcze przeszło rok temu, gdy pierwszy raz oglądałem pogodę i usłyszałem o Muzeum A. Fidlera (chyba jeszcze nie nauczyłem się poprawnie pisać nazwiska) w Puszczykowi ( zawsze się tam wybieram, nigdy jeszcze nie dotarłem), nie wiedziałem co myśleć o plemionach Indian. Miałem mieszane uczucia. Należałem do tej ostatniej grupy innych, to już przeszłość. Teraz jest przyszłość:))
Najlepiej byłoby pojechać i zobaczyć w rzeczywistości, lecz nie wszystkich na to stać.
Przynajmniej nigdy nie będąc w Peru, Boliwii,
, dzięki Szamance mam jakieś zainteresowanie, ciekawi mnie to i mam nadzieję, że w przyszłości dowiem się jeszcze więcej ciekawych rzeczy od Szamanki i nie tylko. To nie tylko, zależy ode mnie, do której grupy zaliczać się będę w przyszłości.
Wymaga to pracy, chęci i pasji.
Najlepiej o tym wiedzą Ci, którzy podróżują. Musiałbym spytać najpierw ich, by móc coś więcej napisać. To w tym temacie tyle, czyli prawie nic.
Dlaczego tu znalazłem się w Oliwkowie?
Tego nie wiedziałem i do końca nie wiem, przypadek sprawił, że trafiłem do Oliwkowa.
Prawda może jest taka, że przychodzi się tu po to, by porozmawiać z osobami, szuka się przyjaciół, grupy osób, z którymi można pogadać na wspólne tematy (gorzej jak ktoś nie ma tematów tak jak ja, albo nie ma się przyjaciół to koniec świata).
Nie jest to list użalający się, to nie mój styl, chociaż tak to odbierane być może. Dzisiaj ciężko o przyjaciół, tematy jakieś mam
Kradnę pozytywne myśli z Oliwkowa zabierając je do swojej rzeczywistości. Kłamię, gdy pytają się czy wszystko dobrze. Lenię się, bo nie pracuję nad sobą. Więc nie może być zmian w życiu. To tak jak z tą rodzinką indiańską znajdującą się całe swoje życie na pływającej wyspie.
Chciałbym zmienić nastawienie i spojrzeć zupełnie inaczej na świat, który kręci się wciąż w kółko. Może zacznę chodzić do góry nogami, tak jak Indianie to robią. Przecież oni żyją po przeciwnych stronach. Teraz to pomyślicie, że coś ze mną nie tak dzieje się. I tu macie rację. Spotkałem na swojej drodze osobę, która zaszczepiła mnóstwo pozytywnej energii. Każdy z Was taką osobę już spotkał, Szamanka:))).
Jest więcej takich osób, pani z pociągu, dziewczyna z autobusu, jakiś chłopak po mojej lewej ręce, tylko ja tego nie zauważam.
Może dlatego życie jest ciągłym czekaniem i szukaniem jak w "Terminalu".
Wracam na swoją Islas flotyldes (pewnie znów coś przekręciłem, z pamięć też niedobrze) jaka by ona nie była to z konieczności tam pozostanę. Zmian nie planuję póki co.
Jutro wracam do siebie i tęsknić będę za moim kochanym miastem, zabytkami, uliczkami, wszystkim co kiedyś wydawało się niczym, teraz jest najcenniejsze, a najbardziej za Oliwkami. To tutaj wszystko się zaczęło, znalazłem szczęście.
Życzę Wam powrotów do bliskich, a ja wracam do siebie i życzcie mi siły bo najbardziej teraz tego potrzebuję:))
Przyszłym tatom i mamom wszystkiego najlepszego, gratulacje:)))))
Aniu d/s bardzo cieszę się, że napisałaś wcześniejsze listy.
Miła jesteś i w dodatku szczęściara, pani Beata napisała do Ciebie zielonymi literkami to wyróżnienie. Nie każdy może być na poletku wyróżniony, jak widać lubią Ciebie bardzo:)))
A we mnie burza i słabostki, mam nadzieję, że już dziś rano wszystko wróci do normalności:))) Ja z pewnością w rzeczywistości tak, w Oliwkowie na Poletku nigdy:)))
Dobranoc :)))
fe4
29/09/2004 00:56, kopernik
|