onet.pl PATRONAT
O polityce - nie opublikowany fragment ksiązki "Blondynka na Kubie"
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Książki

Powrót
O polityce - nie opublikowany fragment ksiązki "Blondynka na Kubie"

Na świecie panuje wojna między zwolennikami przeciwnych systemów, a wewnątrz nich między członkami zwalczających się partii. Wieści ze świata dotyczące bieżących problemów, osiągnięć i wydarzeń w przyrodzie są przeplatane informacjami o tym kto zdobył władzę i jak zamierza ją wykorzystać. Ludzie głosują na polityków w wyborach, potem oskarżają ich o łamanie obietnic i nie dotrzymanie słowa. Wybierają następnych i znów czują się oszukani. Grupa najbiedniejszych i najbardziej oddalonych od salonów stolicy i tak zawsze pozostaje na dole drabiny społecznej i niezależnie od systemu cierpi chłód i głód.
W wiadomościach jednym tchem mówi się o pokazie mody w Rzymie i tragicznej sytuacji uchodźców w Sudanie. I wydaje się, że nikt nie widzi w tym niczego dziwnego – że pół świata bawi się na balach, podczas gdy drugie pół głoduje na pustyni. Kapitaliści powiedzą, że to wina socjalistów i odwrotnie.
Widziałam z bliska wielu polityków. Spotykałam ich na korytarzu w radiu i telewizji. Zawsze są ubrani w markowe ubrania i jeżdżą luksusowymi samochodami. Nic dziwnego, że tak kurczowo trzymają się stanowisk, na których mieli szczęście się znaleźć. Żaden z nich nie chce wrócić do zwykłego świata, z którego pochodzi. Dlaczego politycy nie żyją ze średniej krajowej pensji, żeby sprawdzić czy właściwie uchwalili jej wysokość? Dlaczego nie można wszystkich wolnych pieniędzy świata przeznaczyć w pierwszej kolejności na pomoc głodującym i bezdomnym zamiast wydawać je na badania kosmiczne, bale sylwestrowe i fajerwerki?

Wiem dlaczego. Ponieważ światem powinni rządzić mędrcy, a nie politycy. Polityka to walka o władzę i pieniądze. Polityka to wielkie łóżko, na którym leżą dwa golasy przykryte jedną kołdrą. Zadaniem każdego z nich jest przeciągnąć kołdrę na swoją stronę, ujawniając przy tym nagość przeciwnika. Dozwolone są wszystkie metody: oszustwo, przekupstwo, kłamstwo, ukryta pomoc, choć najbardziej skuteczne w oczach opinii publicznej jest głośno krzyczeć: „Patrzcie, on jest goły!”.

Zadaniem polityka nie jest zmiana świata na lepsze, tylko umocnienie swojej pozycji. Większa władza to większe wpływy, to cudowna i oszałamiająca potęga decydowania o losach innych ludzi, instytucji, miast i wsi. To uderzające do głowy poczucie, że jest się lepszym od tłoczącego się wokół motłochu, któremu jak bóg i stwórca można wyznaczać miejsca do zajęcia i wydawać polecenia. Politykowi towarzyszy mu w głębi serca paniczny strach przed wypadnięciem z politycznej karety, która unosi go ponad głowami „zwykłych” biedaków i zjadaczy chleba. To nienazwana dotąd i niezbadana „choroba polityczna”. Moim zdaniem każdy człowiek po kilku latach aktywnego zajmowania się polityką zapada na tę chorobę i przestaje być zdolny realnie oceniać świat, a tym bardziej sprawować władzę na rzecz społeczeństwa, któremu miał służyć. Jego jedynym i nadrzędnym celem staje się utrzymanie zdobytej pozycji, za pomocą wszystkich dostępnych środków, nie bacząc na godność osobistą ani los kraju.

Jako nastolatka zorganizowałam światową akcję na rzecz pokoju. W szkole prowadziłam happeningi i akcje sadzenia młodych dębów – drzew pokoju - wyhodowanych z żołędzi. Ja też myślałam, że jest możliwy świat bez wojny, przemocy, niesprawiedliwości i biedy. Marzyłam o tym, żeby zniesiono granice między państwami i żeby ludzie mogli swobodnie podróżować do wybranego przez siebie miejsca na świecie. Wysyłałam listy z pokojowymi apelami do nastolatków na wszystkich kontynentach.
Od tamtej pory instynktownie trzymam się z daleka od polityki. Zawsze mi się wydawało, że jest to emocjonalne bagno, w które łatwo wdepnąć, ale z którego nie ma szybkiej ucieczki. Przypuszczam, że polityka to równie zgubny nałóg jak narkotyki czy alkohol. Niszczy duszę.

Ksiązka "Blondynka na Kubie"  ukazała się w  maju 2006 roku nakładem wydawnictwa National Geographic. Powyższy fragment został z niej usunięty (za moją zgodą) jako "zbyt osobisty".

Powrót